Chcielibyśmy, żeby ta strona miała nie tylko zawartość „rozrywkową”, ale też przypominać czasem o ważnych, a nie zawsze pamiętanych, wydarzeniach dla Lublina, o których możemy opowiedzieć na podstawie naszych zbiorów. Dlatego dzisiaj przeprowadzimy pierwszą „lekcję” pt.: „Wodociąg w Lublinie”, a to z racji tego, że 13 lutego obchodzimy okrągłą, 505 rocznicę podpisania umowy z Janem z Nowego Sącza i Łukaszem Czyriską, o wybudowanie dla miasta wodociągu.

Pełny tekst, komentarz i tłumaczenie dokumentu można także przeczytać (i obejrzeć) na stronach wspólnego projektu lubelskiego Archiwum i Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” – Lublin w dokumencie

W 1506 roku doszło do podpisania umowy na budowę wodociągu w Lublinie. Zadania podjęło się dwóch ludzi: Jan Rurmistrz wraz z czeladnikiem Łukaszem Czyriską z Nowego Sącza. Miasto miało za zadanie wykopanie rowów oraz dostarczenie materiałów do budowy wodociągu. W 4 lata po jej podpisaniu woda popłynęła do publicznych studzienek, szpitala, browarów, bogatych kamienic.

Aby zrealizować to przedsięwzięcie trzeba było zbudować zaporę i otoczone groblą ujęcie czystej wody na rzece Bystrzycy. Z tego ujęcia woda była pobierana za pomocą koła wodnego do tzw. Wieżyczki Wodnej (odpowiednika przechodzących już powoli do historii wież ciśnień). Tym sposobem uzyskiwano odpowiedni poziom wody aby mogło ona dalej już grawitacyjnie dotrzeć do prywatnych i publicznych studzienek wodociągowych w mieście. Jedną z takich studzienek odkryto podczas wykopalisk prowadzonych w 1969 roku na Starym Mieście w Lublinie.

W ówczesnych czasach posiadanie wodociągu było swoistym luksusem – za ten ?luksus? Lublin płacił kilkaset florenów rocznie. Poza tym samo przedsięwzięcie było kosztowne – trzeba było przewiercić kilka tysięcy pni, aby wykonać rury, wytworzyć w warsztatach kowalskich odpowiednią liczbę żelaznych tulei do ich łączenia, sprowadzić odlewane rury mosiężne, wykopać rowy. Ponadto drewniane rury niszczały, należało je więc wymieniać. Kosztowna była również konserwacja urządzeń. Tym obowiązkom mogło podołać tylko zamożne miasto.

Niestety wydarzenia wojen kozackich i potopu szwedzkiego, a co za tym idzie zubożenie mieszczaństwa, zmusiły Radę Miejską w 1673 r. do podjęcia uchwały o rozebraniu urządzeń wodociągu. Przez kolejnych 220 lat mieszkańcy byli zmuszeni do używania wyłącznie studzien miejskich.

22, Dokumenty miasta Lublina, sygn. 30

MK