Archiwista jest jak detektyw. Choćby nie chciał, to i tak ciekawość go zżera, i wciąż stawia pytania “dlaczego?” i “po co?”. I taka właśnie jest tutaj sytuacja – mamy tylko napis na tylnej okładce akt Ordynacji Zamojskiej, zapewne dodany wiele lat po wytworzeniu akt, najprawdopodobniej przez jakiegoś archiwistę, może w trakcie porządkowania akt…
Sytuacja musiała być krytyczna, że rozmowa o tak niebagatelnych kwestiach jak miłość, musiała odbyć się na okładce Akt sprzedaży hurt[owej] metr[ów] opałowych za pośrednictwem L. Rozena z 1932 roku.
Nam nasuwa się tylko jedno zasadnicze pytanie, cóż ten nieszczęśnik przeskrobał, że WOBEC TEGO miłość wyparowała i trafił go foch z gatunku tych z “z przytupem” 🙂

Nieboraczek zaniemówił… My oddajemy mu dziś głos!

 

niekocham2

 

 

71/0 Archiwum Ordynacji Zamojskiej ze Zwierzyńca, sygn. 13170

MK/ZJ